o mnie
- bozenas
- Poland
- "Dom to miejsce, gdzie dusza rozbiera się do naga. Dom to miejsce, gdzie można zdjąć maskę i dać się domowi pogłaskać po policzku. Dom kołysze do snu. Dom nie ocenia, nie rozlicza, dom kocha bezwarunkowo i bezinteresownie. Tylko dom tak kocha. Jeśli jest prawdziwym domem." -Agnieszka Kacprzyk.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 lutego 2023
DOBRY WIECZÓR.
Dziś mija 13 rocznica mojego blogowania.Jestem Wam winna wytłumaczenie dlaczego zniknęłam.Jak wiecie ostatni post napisałam w styczniu zeszłego roku.Miałam duzo pomysłów ,bo wciąz cos robiłam,ale dopadło mnie życie,to najgorsze.
Najpierw wybuchła wojna.My wszyscy mamy serca po dobrej stronie i od razu zaangażowaliśmy sie w pomoc.oprócz darów przygarnęliśmy do domu mamę z maleńkim dzieckiem,więc trzeba było wszystko zorganizować do ich zycia.Masza i Sasza,bo tak się nasze dziewczynki nazywają.Stały się naszą rodziną.Przez trzy miesiące bardzo się zżyliśmy.Kiedy wydawało się ,że jakoś się wszystko poukłada spadła na nas wiadomość jak grom z jasnego nieba.Mój M ,mój najlepszy mąż najwierniejszy przyjaciel,facet który zbudował we mnie mocną kobietę zachorował.Śmiertelnie.Cztery miesiące trwała nasza walka o niego.Niestety przegrana.21 lipca odszedł najlepszy z najlepszych.Zostawił po sobie taką pustkę ,że do dziś nie mogę się pozbierać.
..Błękitem nieba Twoich oczu
..wymalowane moje szlaki
..Jak płatek śniegu na przeźroczu
..i żegnające zimę ptaki
..odchodzę cicho,bez pośpiechu
..gubiąc zmarznięte obietnice
..lecz nie zapłaczą szklane lustra
..skute rozłąką dusz źrenice..
Byłam Wam winna wytłumaczenie.Wiem,że nie zostawia się przyjaciół bez słowa wyjaśnienia,ale mam nadzieję że rozumiecie dlaczego się nie odzywałam.Powoli wracam do żywych.Powoli coś robię,więc mam nadziję zaglądać tutaj i coś pisać.Na razie więcej jestem na instagramie,bo tam prościej.Wystarczy wstawić zdjęcie nie zawsze trzeba coś napisać,a u mnie w głowie jeszcze zamęt.
Free background from VintageMadeForYou
wtorek, 6 lipca 2021
MOTYLARNIA:))
Przy okazji wędrówek wakacyjnych trafiliśmy do motylarni w Jarosławcu.Na szczęście nie takimi nabijanymi na pudełeczka szpileczkami,tylko żywe motyle w klimacie tropikalnym:)Nie będę się rozpisywała,Nastawcie się na samo oglądanie zdjęć,bo co tu pisać jak na zdjęciach samo piękno:)))
Pozdrawiam Was cieplutko:))Trzymajcie kciuki,bo trafia mi się cudny wyjazd:))jak wrócę to Wam opiszę:))))
Free background from VintageMadeForYou
niedziela, 4 lipca 2021
WAKAJKI:)))
Znowu przepadłam,ale tym razem na wakacje:)Powiem tak,baaardzo mi był potrzebny ten wyjazd.Właściwie to na absolutnym spontanie.M znalazł na stronie miasta ogłoszenie o domkach nad morzem.Rusinowo – wieś w Polsce położona w województwie zachodniopomorskim, w powiecie sławieńskim, w gminie Postomino.Do morza od domku 800 metrów,cisza,spokój.Fakt pojechaliśmy przed sezonem,kiedy dzieci jeszcze były w szkołach.My lubimy takie wyjazdy.
A że to wieś i jeszcze bez tłumów to muszę Wam powiedzieć że nigdzie nie zapłaciliśmy jakiegoś wielkiego rachunku za jedzenie.Nawet jak pojechaliśmy do Ustki czy Łeby.W Łebie trafiliśmy na festiwal ryby,jedzenie przesmaczne,dorsz bajka:)Trzy dania obiadowe plus kawa,piwo i cola 106 zł.Szkoda,że nie robłam zdjęć paragonów,ale o całej akcji paragonowej dowiedziałam się po powrocie.
Do dyspozycji mieliśmy też rowery,a ścieżki rowerowe nad morzem to i ja dała bym radę wszystkie przejechać:))
Z Rusinowa jest niedaleko do Jarosławca,chodziliśmy na długie spacery:)Jarosławiec to już komercja:)Najbardziej mnie rozśmieszył Dubaj:)
Chciało by się rzec jaki kraj taki Dubaj:)))ale plaża ładna,piasek drobniutki,czysty.Wracaliśmy plażą do Rusinowa:)
W Ustce możesz przysiąść na ławeczce z Ireną Kwiatkowską.Ludzie obdarowują ją biżuterią:))
W Łebie urzekły mnie ruchome wydmy:)))
Oczywiście nie obyło się bez przygód:)))Taką łyżkę dziegciu wleję-pod płaszczykiem pandemii nieudacznicy ,którym się nie chce myśleć odcięli małe miejscowości od świata.Zabrali i tak marną komunikację.Ludzie którzy tam mieszkają np w sobotę i niedzielę nie mając własnego auta nie wyjadą nigdzie.Nie jeżdzi żaden autobus i już.A w tygodniu cztey autobusy na dobę.Ech szkoda mówić.
Pozdrawiam Was cieplutko:)))Jeszcze parę fajnych miejsc Wam pokażę:)))
Free background from VintageMadeForYou
piątek, 11 czerwca 2021
CHABRY:)
"Pokażę Ci łąkę
taką jak z obrazka
będziesz
mógł się zatracić
w tej jednej chwili
poczuć dotyk bławatka
który z ciekawością
niebieskawą główkę
ku Tobie pochyli..."
Fragment wiersza Tańczącej z myślami z instagrama:)
Pisałam Wam,że posiałam w skrzynkach na balkonie łąkę kwietną:)Najpiękniej z łąki wyrosły własnie chabry i niezapominajki:)))Nie wzeszły margaretki,ale rośnie coś co nie wiem czym jest:)zobaczymy:))
Wzeszłym roku szukałam chabrów na łące i niestety nie znalazłam,a chciałam zrobić nalewkę chabrową:))No to w tym roku mi się udało:)))
Najpierw ugotowałam syrop z cukru i wody 1:1,następnie same główki chabrów zalałam tym syropem.Codziennie dorzucałam po parę główek,jak rozkwitały.Na trzeci dzień zebrałam same płateczki i roztarłam z odrobiną cukru w moździerzu,a następnie dorzuciłam do syropu.Na czwarty dzień dolałam spirytus 250 ml.Dodałam parę kropel soku z limonki,ale że sok zabarwia płyn na różowo,a ja chciałam żeby był niebieski zrobiłam herbatę z kwiatu klitorii i do syropu i spirytusu dodałam setkę niebieskiej herbaty.Teraz sobie stoi i nabiera mocy,Za miesiąc skosztuję czy nie za mocna:)A i jeszcze jak dodałam spirytus to najpierw przecedziłam płyn przez sitko,zeby go gotowego płynu dodać same płateczki chabra:)
Codziennie rozkwitają kolejne główki,więc zbieram i suszę na herbatkę.Oryginalna herbata "Afrykańska królowa"zawiera w sobie własnie płatki chabra.One lubią się wybarwić,więc obskubuję płatki na ręcznik papierowy i przykrywam drugim płatkiem ręcznika:)
Po ususzeniu,a trwa to dwa dni wyglądają tak:)
Upiekłam również biszkopt,na niego wyłożyłam serek mascarpone z odrobiną cukru,na to owoce i płatki chabrów:)
Oczywiście przyszedł również czas na czarny bez:)W tym roku miałam nie robić nalewek,ale jak marnować takie dobro:)
Nalewka z kwiatów czarnego bzu na miodzie:)Dodałam do niej cytrynkę wyhodowaną na parapecie:)))
No i przyszedł czas na chwalenie się:)Zauważyliście te piękne filiżanki słomkowe Indisch Blau albo Strohnblumenmuster w wzór kocanek?To prezent od mojej koleżanki Ani i jej teściowej:))poznałyśmy się przez bloga :)
Dziękuję i Ani i jej teściowej:)))
Ale to nie koniec chwalenia:)wygrałam candy na blogu "Teresa i jej prace" http://tessart57.blogspot.com.
Takie cudeńka dostałam,ale to nie wszystko.Dowiedziałam się własnie z tej niebieskiej książeczki,że nasza koleżanka Terenia jest artystką działającą na rzecz swojej miejscowości:)I jej prace znalazły się w albumie:))
I to są te cenne chwile kiedy możemy się bliżej poznać,dowiedzieć o sobie czegoś ciekawego:)Przybliża nas to do siebie.Nie jesteśmy tylko stroną w bezdusznej odchłani internetu:))
Dziękuję Tereniu:)I dziękuję Wam,że tu zaglądcie i dobre słowo zostawiacie:)))Pozdrawiam Was cieplutko:)))
Free background from VintageMadeForYou
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































